Spacer w poszukiwaniu zajączka wielkanocnego

W tym roku Wielkanoc przypada w moje imieniny. Ze względu na to, że mój tata również niedawno je obchodził, postanowiliśmy upiec 3 pieczenie na jednym ogniu i zrobić jedną, rodzinną imprezę. Sprytnie, prawda? Zaprosiliśmy najbliższych i zasiedliśmy do stołu... Nie miałam zamiaru pisać o tym na blogu, stąd brak tradycyjnych food porn'ów, wybaczcie mi. Na szczęście na instagramie możecie zobaczyć moją pierwszą własnoręcznie upieczoną babkę i ostatni kawałek zachwalanego przez wszystkich banoffee. 

Po skończonym posiłku, okazało się, że wszystkim zaproszonym niespodziewanie podniósł się poziom cukru we krwi ("chyba mi cukier skoczył!"). W jednej chwili stali się senni, zmęczeni i najchętniej pooglądaliby jakiś niewymagający program w tv albo po prostu wskoczyli do łóżka na poobiednią drzemkę. Na szczęście ta zaraza nie zdążyła mnie dopaść. Postanowiłam zadziałać szybko i stanowczo. "Idziemy na spacer! Wszyscy!". Po kilku zachętach ("każdy kto idzie ze mną dostanie banoffee", "zabieram aparat, będą fajne, rodzinne zdjęcia") oraz konkretnych argumentach ("trzeba spalić kalorie po obiedzie i zrobić miejsce na deser", "przecież jest taka piękna pogoda!") wyruszyliśmy z uśmiechem na ustach w stronę Campusu Morasko :)

Muszę się przyznać, iż nie wierzyłam, że jestem w stanie przekonać 8 rozleniwionych osób i 2 psy (z nimi akurat było łatwo) do takiego wyczynowego, świątecznego sportu. Uważam to za swój motywacyjny sukces, którym mogę chwalić się na rozmowach kwalifikacyjnych ;) Na spacerze dałam sobie zrobić kilka zdjęć. Założyłam spódniczkę, więc się pochwalę ;)




Nareszcie mam zdjęcia z moim Mańkiem :)


I z moją siostrzenicą Julką - pamiętacie ją z wakacyjnej wycieczki i filmiku na stogu siana? Trochę urosła ;)


Maniek w swoim żywiole.


A to Kaja - rottweiler mojej siostry. Też lubi się kąpać. Wypiła prawie całą wodę z Różanego Potoku.


Wielkanocnego zajączka nie znaleźliśmy, ale wiosnę jak najbardziej!



A Wy co robicie z rodziną podczas Świąt? Macie jakieś patenty na wspólne spędzanie czasu, w inny sposób niż przy stole lub przed telewizorem? Proszę podzielcie się - została jeszcze niedziela i poniedziałek świąteczny! ;)

4 komentarze:

  1. no ja też zaliczyłam już dwa solidne spacery :)) a wieczorem imprezka!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też byłam na spacerze! Nad jeziorkiem w Warszawie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rewelacja - zdrowy, świąteczny lajfstajl górą!

      Usuń

 

Popularne posty

Fb